Norah Jones - wszechstronna

Dziewczyna z gitarą i z fortepianem Norah Jones pojawiła się w świecie muzyki pop 5 lat temu i od razu odniosła sukces. Dziś ma za sobą trzy płyty, setki koncertów i jedną rolę filmową, ale nie byle jaką. Reżyser Wong-Kar Wai specjalnie zabiegał o to, żeby Norah pojawiła się w jego najnowszym filmie "My Blueberry Nights".

 

Piosenkarka, jak na debiutującą aktorkę, nie powinna narzekać - w swoim pierwszym filmie nie tylko zagrała u boku Juda Law , ale także całowała się z nim.

 

 

Ku naszemu niezadowoleniu Norah i Juda w "My Blueberry Nights" zobaczymy dopiero w przyszłym roku. Ale dziś przypominamy jak słodko razem wyglądają (bez podtekstów).

 

 

 

Więcej o:
Komentarze (10)
Norah Jones - wszechstronna
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Gość

    Oceniono 1 raz 1

    Lubię ja bo umie śpiewać a nie udaje jak nasze "gwizdy"


    www.fototel.pl/

  • Gość: Gość

    0

    W ogóle ona jest świetna artystką.
    Ale na tym zdjęciu jest podobna do... Edyty Herbuś;)

  • Gość: Gość

    0

    "Dziś, nowym zwyczajem,
    My na naukę młodzież do stolicy dajem
    I nie przeczym, że nasi synowie i wnuki
    Mają od starych więcej książkowej nauki;
    Ale co dzień postrzegam, jak młódź cierpi na tem,
    Że nie ma szkół uczących żyć z ludźmi i światem.
    Dawniej na dwory pańskie jachał szlachcic młody,
    Ja sam lat dziesięć byłem dworskim Wojewody,
    Ojca Podkomorzego, Mościwego Pana
    (Mówiąc, Podkomorzemu ścisnął za kolana);
    On mnie radą do usług publicznych sposobił,
    Z opieki nie wypuścił, aż człowiekiem zrobił.
    W mym domu wiecznie będzie jego pamięć droga,
    Co dzień za duszę jego proszę Pana Boga.
    Jeślim tyle na jego nie korzystał dworze
    Jak drudzy i wróciwszy w domu ziemię orzę,
    Gdy inni, więcej godni Wojewody względów,
    Doszli potem najwyższych krajowych urzędów,
    Przynajmniej tom skorzystał, że mi w moim domu
    Nikt nigdy nie zarzuci, bym uchybił komu
    W uczciwości, w grzeczności; a ja powiem śmiało:
    Grzeczność nie jest nauką łatwą ani małą.
    Niełatwą, bo nie na tym kończy się, jak nogą
    Zręcznie wierzgnąć, z uśmiechem witać lada kogo;
    Bo taka grzeczność modna zda mi się kupiecka,
    Ale nie staropolska, ani też szlachecka.
    Grzeczność wszystkim należy, lecz każdemu inna;
    Bo nie jest bez grzeczności i miłość dziecinna,
    I wzgląd męża dla żony przy ludziach, i pana
    Dla sług swoich, a w każdej jest pewna odmiana.
    Trzeba się długo uczyć, ażeby nie zbłądzić
    I każdemu powinną uczciwość wyrządzić.
    I starzy się uczyli; u panów rozmowa
    Była to historyja żyjąca krajowa,
    A między szlachtą dzieje domowe powiatu:
    Dawano przez to poznać szlachcicowi bratu,
    Że wszyscy o nim wiedzą, lekce go nie ważą;
    Więc szlachcic obyczaje swe trzymał pod strażą.
    Dziś człowieka nie pytaj: co zacz? kto go rodzi?
    Z kim on żył, co porabiał? Każdy, gdzie chce, wchodzi,
    Byle nie szpieg rządowy i byle nie w nędzy.
    Jak ów Wespazyjanus nie wąchał pieniędzy
    I nie chciał wiedzieć, skąd są, z jakich rąk i krajów,
    Tak nie chcą znać człowieka rodu, obyczajów!
    Dość, że ważny i że się stempel na nim widzi,
    Więc szanują przyjaciół jak pieniądze Żydzi".
    "Grzeczność nie jest rzeczą małą:
    Kiedy się człowiek uczy ważyć, jak przystało,
    Drugich wiek, urodzenie, cnoty, obyczaje,
    Wtenczas i swoją ważność zarazem poznaje;
    Jak na szalach żebyśmy nasz ciężar poznali,
    Musim kogoś posadzić na przeciwnej szali.
    Zaś godna jest Waszmościów uwagi osobnej
    Grzeczność, którą powinna młodź dla płci nadobnej;
    Zwłaszcza gdy zacność domu, fortuny szczodroty
    Objaśniają wrodzone wdzięki i przymioty.
    Stąd droga do afektów i stąd się kojarzy
    Wspaniały domów sojusz - tak myślili starzy.
    A zatem..."
    Tu pan Sędzia nagłym zwrotem głowy
    Skinął na Tadeusza, rzucił wzrok surowy,
    Znać było, że przychodził już do wniosków mowy.
    Wtem brząknął w tabakierkę złotą Podkomorzy
    I rzekł:
    "Mój Sędzio, dawniej było jeszcze gorzej!

  • Gość: Gość

    0

    "Dziś, nowym zwyczajem,
    My na naukę młodzież do stolicy dajem
    I nie przeczym, że nasi synowie i wnuki
    Mają od starych więcej książkowej nauki;
    Ale co dzień postrzegam, jak młódź cierpi na tem,
    Że nie ma szkół uczących żyć z ludźmi i światem.
    Dawniej na dwory pańskie jachał szlachcic młody,
    Ja sam lat dziesięć byłem dworskim Wojewody,
    Ojca Podkomorzego, Mościwego Pana
    (Mówiąc, Podkomorzemu ścisnął za kolana);
    On mnie radą do usług publicznych sposobił,
    Z opieki nie wypuścił, aż człowiekiem zrobił.
    W mym domu wiecznie będzie jego pamięć droga,
    Co dzień za duszę jego proszę Pana Boga.
    Jeślim tyle na jego nie korzystał dworze
    Jak drudzy i wróciwszy w domu ziemię orzę,
    Gdy inni, więcej godni Wojewody względów,
    Doszli potem najwyższych krajowych urzędów,
    Przynajmniej tom skorzystał, że mi w moim domu
    Nikt nigdy nie zarzuci, bym uchybił komu
    W uczciwości, w grzeczności; a ja powiem śmiało:
    Grzeczność nie jest nauką łatwą ani małą.
    Niełatwą, bo nie na tym kończy się, jak nogą
    Zręcznie wierzgnąć, z uśmiechem witać lada kogo;
    Bo taka grzeczność modna zda mi się kupiecka,
    Ale nie staropolska, ani też szlachecka.
    Grzeczność wszystkim należy, lecz każdemu inna;
    Bo nie jest bez grzeczności i miłość dziecinna,
    I wzgląd męża dla żony przy ludziach, i pana
    Dla sług swoich, a w każdej jest pewna odmiana.
    Trzeba się długo uczyć, ażeby nie zbłądzić
    I każdemu powinną uczciwość wyrządzić.
    I starzy się uczyli; u panów rozmowa
    Była to historyja żyjąca krajowa,
    A między szlachtą dzieje domowe powiatu:
    Dawano przez to poznać szlachcicowi bratu,
    Że wszyscy o nim wiedzą, lekce go nie ważą;
    Więc szlachcic obyczaje swe trzymał pod strażą.
    Dziś człowieka nie pytaj: co zacz? kto go rodzi?
    Z kim on żył, co porabiał? Każdy, gdzie chce, wchodzi,
    Byle nie szpieg rządowy i byle nie w nędzy.
    Jak ów Wespazyjanus nie wąchał pieniędzy
    I nie chciał wiedzieć, skąd są, z jakich rąk i krajów,
    Tak nie chcą znać człowieka rodu, obyczajów!
    Dość, że ważny i że się stempel na nim widzi,
    Więc szanują przyjaciół jak pieniądze Żydzi".
    "Grzeczność nie jest rzeczą małą:
    Kiedy się człowiek uczy ważyć, jak przystało,
    Drugich wiek, urodzenie, cnoty, obyczaje,
    Wtenczas i swoją ważność zarazem poznaje;
    Jak na szalach żebyśmy nasz ciężar poznali,
    Musim kogoś posadzić na przeciwnej szali.
    Zaś godna jest Waszmościów uwagi osobnej
    Grzeczność, którą powinna młodź dla płci nadobnej;
    Zwłaszcza gdy zacność domu, fortuny szczodroty
    Objaśniają wrodzone wdzięki i przymioty.
    Stąd droga do afektów i stąd się kojarzy
    Wspaniały domów sojusz - tak myślili starzy.
    A zatem..."
    Tu pan Sędzia nagłym zwrotem głowy
    Skinął na Tadeusza, rzucił wzrok surowy,
    Znać było, że przychodził już do wniosków mowy.
    Wtem brząknął w tabakierkę złotą Podkomorzy
    I rzekł:
    "Mój Sędzio, dawniej było jeszcze gorzej!

  • Gość: Gość

    0

    "Dziś, nowym zwyczajem,
    My na naukę młodzież do stolicy dajem
    I nie przeczym, że nasi synowie i wnuki
    Mają od starych więcej książkowej nauki;
    Ale co dzień postrzegam, jak młódź cierpi na tem,
    Że nie ma szkół uczących żyć z ludźmi i światem.
    Dawniej na dwory pańskie jachał szlachcic młody,
    Ja sam lat dziesięć byłem dworskim Wojewody,
    Ojca Podkomorzego, Mościwego Pana
    (Mówiąc, Podkomorzemu ścisnął za kolana);
    On mnie radą do usług publicznych sposobił,
    Z opieki nie wypuścił, aż człowiekiem zrobił.
    W mym domu wiecznie będzie jego pamięć droga,
    Co dzień za duszę jego proszę Pana Boga.
    Jeślim tyle na jego nie korzystał dworze
    Jak drudzy i wróciwszy w domu ziemię orzę,
    Gdy inni, więcej godni Wojewody względów,
    Doszli potem najwyższych krajowych urzędów,
    Przynajmniej tom skorzystał, że mi w moim domu
    Nikt nigdy nie zarzuci, bym uchybił komu
    W uczciwości, w grzeczności; a ja powiem śmiało:
    Grzeczność nie jest nauką łatwą ani małą.
    Niełatwą, bo nie na tym kończy się, jak nogą
    Zręcznie wierzgnąć, z uśmiechem witać lada kogo;
    Bo taka grzeczność modna zda mi się kupiecka,
    Ale nie staropolska, ani też szlachecka.
    Grzeczność wszystkim należy, lecz każdemu inna;
    Bo nie jest bez grzeczności i miłość dziecinna,
    I wzgląd męża dla żony przy ludziach, i pana
    Dla sług swoich, a w każdej jest pewna odmiana.
    Trzeba się długo uczyć, ażeby nie zbłądzić
    I każdemu powinną uczciwość wyrządzić.
    I starzy się uczyli; u panów rozmowa
    Była to historyja żyjąca krajowa,
    A między szlachtą dzieje domowe powiatu:
    Dawano przez to poznać szlachcicowi bratu,
    Że wszyscy o nim wiedzą, lekce go nie ważą;
    Więc szlachcic obyczaje swe trzymał pod strażą.
    Dziś człowieka nie pytaj: co zacz? kto go rodzi?
    Z kim on żył, co porabiał? Każdy, gdzie chce, wchodzi,
    Byle nie szpieg rządowy i byle nie w nędzy.
    Jak ów Wespazyjanus nie wąchał pieniędzy
    I nie chciał wiedzieć, skąd są, z jakich rąk i krajów,
    Tak nie chcą znać człowieka rodu, obyczajów!
    Dość, że ważny i że się stempel na nim widzi,
    Więc szanują przyjaciół jak pieniądze Żydzi".
    "Grzeczność nie jest rzeczą małą:
    Kiedy się człowiek uczy ważyć, jak przystało,
    Drugich wiek, urodzenie, cnoty, obyczaje,
    Wtenczas i swoją ważność zarazem poznaje;
    Jak na szalach żebyśmy nasz ciężar poznali,
    Musim kogoś posadzić na przeciwnej szali.
    Zaś godna jest Waszmościów uwagi osobnej
    Grzeczność, którą powinna młodź dla płci nadobnej;
    Zwłaszcza gdy zacność domu, fortuny szczodroty
    Objaśniają wrodzone wdzięki i przymioty.
    Stąd droga do afektów i stąd się kojarzy
    Wspaniały domów sojusz - tak myślili starzy.
    A zatem..."
    Tu pan Sędzia nagłym zwrotem głowy
    Skinął na Tadeusza, rzucił wzrok surowy,
    Znać było, że przychodził już do wniosków mowy.
    Wtem brząknął w tabakierkę złotą Podkomorzy
    I rzekł:
    "Mój Sędzio, dawniej było jeszcze gorzej!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX