Na Twitterze skomentowała mecz. Internauci zaczęli ją obrażać i grozić gwałtem. Aktorka wypowiedziała im wojnę. Popierają ja media na całym świecie

Wyraziła opinię na temat sportu. Po tym zmieszano ją z błotem. Aktorka Ashley Judd mówi stop fali nienawiści wobec kobiet na Twitterze i sięga po środki prawne. Zagraniczne media biją jej brawo.

Jest fanką kosza i od lat kibicuje drużynie swojego uniwersytetu, Kentucky Wildcats. Gdy po niedawnym meczu Ashley Judd skrytykowała brutalną grę przeciwnika, jej skrzynkę wiadomości wypełniły pełne nienawiści słowa internautów. Za słowa, że przeciwna drużyna gra nieczysto, dowiedziała się, że jest "k***ą, p***ą i ktoś powinien ją zgwałcić". Ktoś inny kazał jej "ssać k****a".

Aktorkę w dzieciństwie dwukrotnie zgwałcono, była też ofiarą kazirodztwa. Teraz, w przejmującym i szczerym eseju, opowiada, jak atak internetowych trolli przywołał traumę i prawie zaprzepaścił wieloletnią terapię. Media w USA i Europie cytują Judd, która zachęca inne kobiety, by, jak ona, sprzeciwiły się przemocy seksualnej w internecie. Gwiazda kina wszystkich atakujących ją użytkowników Twittera zamierza pozwać do sądu.

Stale stykam się z tweetami, które uprzedmiotawiają mnie, obrażają, poniżają, a nawet grożą atakiem w świecie realnym. Zaczęłam badać, które z tych wpisów można ścigać sądownie. Dostarczyłam Twitterowi wiele przykładów gróźb wysyłanych poprzez ich serwis. Ale to tsunami mizoginii i uwarunkowanej płcią przemocy zalewające mój twitterowy feed po prostu mnie przytłoczyły - napisała Judd w serwisie Mic.com.

Z Twittera Ashley JuddScreen z Twitter.com/ashleyjudd

Judd podpiera się opiniami prawnymi z procesów karnych i przekonuje, że te werbalne ataki należy traktować jak fizyczny gwałt. Jest wściekła, że jedyną jej "winą" jest jej płeć.

Jako kobieta, kiedyś także dziewczynka, jako internautka i obywatelka świata, zamiast poświęcać się temu, co mnie interesuje, czyli formą i stylem gry mojej drużyny, muszę zajmować się osobiście, duchowo, publicznie i prawnie niebezpieczeństwami towarzyszącymi byciu kobietą z własnymi opiniami na temat sportu czy czegokolwiek innego - mówi.

W 2011 roku ukazała się autobiografia aktorki, "All That Is Bitter & Sweet" ("Wszystko co gorzkie i słodkie"). Judd ujawnia w niej koszmarne wydarzenia z dzieciństwa, przez które była bliska odebrania sobie życia. W książce opisuje, jak między 5. a 18. rokiem życia chodziła do 13 szkół. Jej matka Naomi była piosenkarką i podróżowała po kraju za pracą. Rodzice Ashley Judd rozwiedli się, gdy ta miała 4 lata. Depresja, na którą cierpiała przez kolejne trzy lata, związana była najpewniej z kazirodczym gwałtem.

Głęboko skrywane wspomnienia wróciły do niej podczas sesji terapeutycznej wiele lat później. Dotąd nie zdradziła, który członek rodziny ją skrzywdził. Ofiarą seksualnej napaści była jeszcze kilkukrotnie - pisał przed laty "Daily Mail".

Ashley Judd z mamą i siostrąScreen z Youtube.com

Pierwszy atak, który Judd pamięta, miał miejsce w sklepie. Miała 15 lat i obcy mężczyzna zaoferował jej pieniądze na grę na automacie do pinballa. Przyciągnął do siebie jej głowę, zaczął brutalnie całować i wmusił język w jej usta. Na szczęście zdołała uciec.

Gdy w liceum wygrała konkurs dla młodych modelek i pojechała do Japonii, napastował ją jeden z opiekunów. Gdy podróżowała po kraju autostopem, próbował zgwałcić ją przypadkowy kierowca - przypomina brytyjska gazeta.

Judd wytłumaczyła, że opisane w książce historie są elementem jej własnej terapii, ale mają też dodać odwagi innym skrzywdzonym kobietom. Podobnie tłumaczy aktualną kampanię przeciwko trollom z Twittera. "Guardian" publikuje opinię szefowej portalu TheFootballGirl.com, zdaniem której przypadek Ashley Judd jest symptomem większego problemu traktowania kobiet w sieci.

Jeżeli jesteś kobietą piszącą o sporcie w mediach społecznościowych, jedynym sposobem na uniknięcie molestowania jest podszywanie się pod mężczyznę. Gdyby Judd pisała jako facet, że przeciwnik grał nieczysto, ktoś najwyżej nazwałby ją debilem i kazałby się odp***ć. Na pewno pod jej adresem nie padłyby seksualne groźby - pisze Melissa Jacobs.

Esej Ashley Judd nie uszedł też uwadze innych mediów. Problemowi seksualnych ataków poświęcone było poranne pasmo w MSNBC. Aktorkę zaproszono do programu "Today Show". Przed kamerami ponownie zapowiedziała wniesienie pozwów sądowych przeciwko wszystkim atakującym ją internautom.

Każdy musi brać odpowiedzialność za to, co pisze. Nie możemy pozwolić, by w mediach społecznościowych dalej istniała ta kultura piętnowania - stwierdziła aktorka.

O jej działaniach rozpisują się zarówno serwisy zajmujące się na co dzień show-biznesem, jak i największe gazety oraz portale informacyjne.

Ashley Judd pisze mocny tekst o własnych doświadczeniach z gwałtem i walczy z trollami na Twitterze - czytamy w "US Weekly".
Oto walka Ashley Judd - opisuje kampanię aktorki kanadyjski "Journal De Quebec".
Judd opowiada o przemocy na Twitterze i gwałcie - informuje "Time".
Aktorka zapowiada pozwy przeciwko trollom z Twittera - donosi CNN.

Według "USA Today", Judd podkreśliła związek między przemocą wobec kobiet w sieci i tą w świecie realnym. "Die Welt" zauważył, że doniesienia aktorki o atakusą smutne i prawdziwe. Niemiecki dziennik przytacza też przypadek dwóch innych celebrytek, które spotkały się z przemocą seksualną na Twitterze. Zdaniem gazety, raperka Iggy Azalea przestała osobiście nadzorować swoje konto, a aktorka Lena Dunham po prostu przestała go używać. Według wspomnianej Melissy Jacobs, odpowiedzialność leży po stronie Twittera i zdolności przedsiębiorstwa do zarządzania własnym serwisem:

Niemożliwe, by firma o dochodach liczonych w setki milionów dolarów, nie mogła stworzyć programu identyfikującego seryjnych napastników, kasować ich konta lub chociaż ukrywać ich przed naszym wzrokiem.

Z Twittera Ashley JuddScreen z Twitter.com/ashleyjudd

socha

POLUB NAS

Więcej o:
Komentarze (13)
Na Twitterze skomentowała mecz. Internauci zaczęli ją obrażać i grozić gwałtem. Aktorka wypowiedziała im wojnę. Popierają ja media na całym świecie
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • koja

    Oceniono 221 razy 189

    Wreszcie coś o dzielnej i mądrej kobiecie. Nie o rozwiązłych paniach z wielkimi ty..mi i biustami. Grozić kobiecie gwałtem to Mount Everest chamstwa. Czym jest gwałt wiedzą najlepiej ofiary i ich najbliżsi. To nie jest tak, że dziś ktoś skrzywdził a jutro będzie lepiej. Jest strach o życie, zdrowie, sprawy w sądzie. Apelacje itd. Gwałt zmienia całe życie kobiety. Ktoś może pomyśleć, że przemoc w sieci nie jest groźna. A skąd pewność, że nie przeniesie się do realu. Z przemocą trzeba walczyć zawsze i wszędzie.

  • fanizymiko

    Oceniono 236 razy 168

    Trzeba być je*nietym, żeby grozić komuś gwałtem.

    Oczywiście "walka" pani Judd jest jak najbardziej słuszna tylko trzeba uważac aby po pewnym czasie nie przekształciła się w możliwość cenzurowania i lub blokowania wypowiedzi.

  • augenthaler

    Oceniono 115 razy 93

    Szkoda, że znowu poważny bądź co bądź temat w gazeta.pl wylądował na "łamach" serwisu plotkarskiego o określonej reputacji.

  • pan.malowany

    Oceniono 57 razy 27

    Takich frustratow nie brakuje w dzisiejszych czasach, to brandzlusy, ktorzy onanizuja sie wiecznie do panienek z porno filmow ogolnie dostepnych, ktorzy nigdy nie beda z rzadna kobieta bo im po prostu brakuje odwagi.

  • marcelito

    Oceniono 21 razy 19

    Nie wiem jak USA, ale u nas jest KK a w nim:

    art. 190
    § 1. Kto grozi innej osobie popełnieniem przestępstwa na jej szkodę lub szkodę osoby najbliższej, jeżeli groźba wzbudza w zagrożonym uzasadnioną obawę, że będzie spełniona, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
    § 2. Ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego.

  • bling.bling

    Oceniono 29 razy -17

    "przekonuje że te werbalne ataki należy traktować jak fizyczny gwałt." Oczywiście, ta sama miara. Ciekawe czy zamkną te panie wprost pokładające się ze śmiechu i chwalące kobietę, która obcięła penisa swojemu mężowi za to że ten chciał się rozwieść.
    https://youtu.be/muuFygvXPAM?t=23s

  • mieetek

    Oceniono 42 razy -38

    U nas chyba aktorki nie są gwałcone w rodzinie ani później. Na pewno też się zdarzało, ale czy u nich nie ma tego dużo więcej?

  • dzony.d

    Oceniono 93 razy -41

    Fora sportowe są pełne aresji i chamstwa w ogóle, nie tylko wobec kobiet. Powiedziałbym nawet, że płeć nadobna jest tam raczej marginalnie adresatem ordynarnych i napastliwych postów - tyle, że są one bardziej rażące, jeśli już się pojawią. Ale teraz modne jest nurzanie wszystkiego w feministycznym sosie, więc mamy kolejną kampanię "w obronie praw kobiet" tam, gdzie problem jest szerszy i do kobiet z pewmością się nie ogranicza.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX