Matka Anny Przybylskiej wspomina ostatnie dni spędzone z córką: W sobotę jeszcze byliśmy z nią na spacerze

"Wieczorem przyszła pielęgniarka Ela, powiedziała, że mogę pójść do domu i odpocząć. A Ania na to: Mamusiu, proszę cię, nie idź, proszę zostań. Zostałam i siedziałam z nią do rana" - wspomina matka Anny Przybylskiej w rozmowie z "Vivą!". Jej słowa opisujące ostatnie chwile aktorki wzruszają do łez.

Anna Przybylska o swojej chorobie wiedziała od roku. Nie chciała jednak informować o niej mediów. Menedżerka aktorki wyznała ostatnio, że dziennikarze namawiali ją do tego, przekonywali, że to misja. Ona jednak stanowczo odmawiała. Postanowiła, że na misję czas przyjdzie, gdy wygra z chorobą. Nie udało się. Krystyna Przybylska, matka aktorki, opowiedziała o ostatnich chwilach córki we wzruszającej rozmowie z Krystyną Pytlakowską, przyjaciółką zmarłej. Jak wyznała, wszystko zaczęło się, gdy aktorka "od dłuższego czasu narzekała na bóle kręgosłupa".

Zaczęła robić badania i latem 2013 roku okazało się, że to nie kręgosłup, tylko trzustka. Guz, słowo rak nie chce mi przejść przez usta. Może jakaś pomyłka, może błąd diagnozy? Ale okazało się, że nie, to była prawda. Nikt nie może sobie wyobrazić, co czuje wtedy matka. Moją mamę straciłam w 2007 roku, strasznie mi jej brak, męża pochowałam wcześniej, mój ojciec też umarł, i szwagier. Tyle śmierci wokoło, ale ta jest najstraszniejsza. Ania do końca miała nadzieję, do końca walczyła, mimo że była już bardzo słaba. Próbowała jeszcze uprawiać jogging, ponieważ przywiązywała dużą wagę do sportu, ale udało jej się tylko podbiec kilka drobnych kroczków. Nigdy jednak nie padły takie słowa: Mamo, umieram. Jeśli chodziła się modlić do kościoła, to o życie, a nie o śmierć - wyznaje Krystyna Przybylska w "Vivie!".

Pytlakowska wspomina natomiast, jak pewnego dnia Przybylska wyznała, że "nie dożyje czterdziestki". Powiedziała to ze spokojem. Była pewna, że tak właśnie będzie. Ojciec i babcia aktorki zmarli na raka. Czuła, że i ją to spotka. I choć z zewnątrz wydawała się wiecznie uśmiechniętą optymistką, od środka "zjadał ją pesymizm".

Najbardziej ją bolało cierpienie dzieci, bo wiedziała, że cierpią nie ci, co odchodzą, tylko ci, co zostają - wyznała w "Vivie!" Małgorzata Rudowska.

Anna Przybylska w dzieciństwieAnna Przybylska w dzieciństwie/ Fot. Screen z Instagram.com/aniablond

Aktorka zmarła w niedzielę, ale jeszcze w piątek, mimo że nie czuła się najlepiej, spędzała czas z dziećmi. Tak jak zawsze pomagała im w nauce, zajmowała się domem. Gorszy moment przyszedł w sobotę.

Jeszcze w piątek Ania pomogła Oliwce w lekcjach i zawiozła dzieci do szkoły, jak zwykle. Ona wszystkim w domu rządziła. Ale w sobotę była już bardzo słaba, siedziała w fotelu, rozmawiałyśmy prawie godzinę, ja płakałam, ona - nie. Dopiero wtedy widziałam, że zrezygnowała, nie to, że się poddała, zrozumiała tylko, że jest bezsilna. Przy Ani zostali najbliżsi - mama, siostra Agnieszka i Jarek - dodaje menedżerka aktorki.

Ostatni dzień swojego życia spędziła tak, jak najbardziej lubiła. Spacerowała z najbliższymi nad ukochanym morzem. Po powrocie do domu rozmawiała z nimi, ale czuła, że mogą to być ich ostatnie wspólne chwile. Poprosiła mamę, by tego dnia nie jechała do domu.

A w sobotę jeszcze byliśmy z nią na spacerze. Jarek i ja. Pojechaliśmy na molo, po morzu pływały żaglówki, cudnie świeciło słońce. Ania powiedziała: Chociażby dla takiego widoku warto było przyjechać. A potem we dwie pojechałyśmy na lody, kupiła pięć opakowań. Zjadłyśmy je po kryjomu, bo Szymka trochę bolało gardło. W domu ugotowaliśmy jej ulubione ziemniaczki, uwielbiała je. Miała wyrzuty sumienia, że tak się z Agnieszką niby poświęcamy dla niej, a ja jej na to powiedziałam: A co innego mamy do roboty? Matka jest tylko jedna, sama mówiłaś. Wieczorem przyszła pielęgniarka Ela, powiedziała, że mogę pójść do domu i odpocząć. A Ania na to: Mamusiu, proszę cię, nie idź, proszę zostań. Zostałam i siedziałam z nią do rana - wspomina matka gwiazdy.

Anna Przybylska zmarła 5 października po długiej walce z chorobą.

Anna PrzybylskaWBF

 

aga

Więcej o:
Komentarze (43)
Matka Anny Przybylskiej wspomina ostatnie dni spędzone z córką: W sobotę jeszcze byliśmy z nią na spacerze
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • talking_head

    Oceniono 189 razy 167

    Oczywiście jest to smutne, odeszła od nas kobieta, która wnosiła do naszego życia wiele radości, dobrze że chociaż śmierć miała jak w filmie, słoneczny spacer na molo w przeddzień, kochająca rodzina otaczająca ją w pięknym domu, jak w filmie.
    Niestety, tysiące chorych na raka ludzi w Polsce umiera w warunkach urągających godności ludzkiej, pozostawionych samym sobie. Wyrzuceni ze szpitali nie mają znajomych którzy ufundowaliby im terapię w Szwajcarii, nie mają dostępu do terapii obecnych na Zachodzie, nie maja nawet dostępu do leków przeciw bólowych ! Tysiące Polaków umiera z bólu, z wygłodzenia, bo dożywianie pozajelitowe w warunkach domowych to fikcja a do szpitala nie przyjmują, tysiące Polaków umiera samotnie lub z oszalałymi w bezradności najbliższymi.
    Przy ich śmierci nie ma kamery czy choćby dziennikarskiego mikrofonu.

  • sami31

    Oceniono 211 razy 59

    wielki szacunek dla mediow za uszanowanie prywtnosci w czasie pogrzebu,za brak zdjec itd.A tu taki wywiad opowiadanie o tej samej prywatnosci o ktora tak prosili,jest to jednak fatalne posuniecie,niekonsekwencja wlasnych slow podgrzewanie tematu

  • iwonnth

    Oceniono 56 razy 30

    Wzruszająca wypowiedź....

  • 69v96

    Oceniono 45 razy 19

    po tym wywiadzie
    media powinny odgrzebać zdjęcia z pogrzebu

  • kazio.maciolka

    Oceniono 141 razy 15

    Żenujące. Matka publicznie prosi o uszanowanie prywatności i nie robienie zdjęć podczas pogrzebu, a 2 tygodnie po śmierci dziecka już produkuje się w mediach i wywleka wszystko. Zważywszy, że wywiad ukazał się dziś- musiała spotkać się z dziennikarką dużo wcześniej. Fatalne posunięcie.

  • stanislaw13

    Oceniono 30 razy 6

    I zaczęło się, zero szacunku dla żałoby !!!

  • pannamigootka

    Oceniono 128 razy 6

    Taka to w tych czasach podawana w szczegółach publiczna prywata. Pan doktor , ksiądz , matka i nieboszczka Ania.:(

  • Milena Ti

    Oceniono 13 razy 5

    Akurat wspomina ostatnie chwile, kiedy była słaba, nie mogła biegać, dlaczego nie wspomina jaką byłą osobą. Bo te te ostatnie chwile się sprzedadzą, wszyscy są ich ciekawi i dlatego opisuje jak jej córka umierała. Jak mogła ?! na uszach całej polski opowiadać o ostatnich chwilach życia w ciężkiej chorobie, jaka hojna !! zostałą z córką na noc bo ją poprosiła, ja bym została bez proszenia, serce matki wie kiedy zostać w tak ciężkiej chorobie, nie trzeba jej prosić. A ta to wszystko wyrzuca z siebie za kasę. Żal.... za chwilę ukażą się pamiętniki, potem wspominki, potem, listy do matki i od matki, a potem wielki wolumen książkowy o Annie Przybylskiej pisane rzez jej matkę, oczywiście z miłości za kasę...

  • 1234qwerty

    Oceniono 39 razy 3

    Jeżeli to jest rodzinne to jaki los czeka Jej dzieci???

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX