"To była cudowna kobieta, żywe srebro, mądrość". Annę Przybylską wspomina Paweł Wawrzecki

To u jego boku zadebiutowała w "Złotopolskich".

"Trwała w zawodzie bardzo krótko, ale myślę, że to, co zrobiła, zostanie na bardzo długo. Zaznaczyła się bardzo wyraźnie. To był wielki, cudny, skromny człowiek" - wspominał aktorkę Paweł Wawrzecki.

Aktor pracował razem z Anną Przybylską na planie serialu "Złotopolscy". To tam, w filmowym komisariacie na Dworcu Centralnym, widzowie po raz pierwszy zobaczyli śliczną Marylkę - czyli 19-letnią wówczas Przybylską. Wawrzecki w wywiadzie dla TVP Info przyznał, że uwielbiał ją nie tylko jako koleżankę z planu, ale także cenił jako człowieka:

Przyszła do nas, do komisariatu. Odświeżyła go, wniosła ducha, wszystko, co robiła było cudowne. Widzowie ją kochali. Była naturszczykiem, który dołączył natychmiast do najlepszych - mówił aktor.

Sześć lat później aktorzy spotkali się ponownie na planie sitcomu "Daleko od noszy". Przybylska była już znaną aktorką cenioną za talent i urodę. Jednak pozostała taka, jak na początku kariery:

Tryskała humorem, potrafiła przekazać prostymi środkami, coś, co miała, co trudno zinterpretować. To było żywe srebro, mądrość, uśmiech, wnikliwość. To była cudowna kobieta. Straciliśmy kogoś bardzo, bardzo cennego. Kogoś wartościowego - mówił aktor.
Więcej o: