Cezary Pazura wspomina Annę Przybylską: Obserwowałem, jak zakochała się w przyszłym mężu

"Ten wizerunek - osoby obdarzonej niezwykłym wdziękiem, promieniującej ciepłem i życzliwością - wszyscy zapamiętamy".

"Była wspaniałym, cudownym człowiekiem. Znaliśmy się rodzinami, znam jej dzieci i jej odejście jest dla nas wszystkich wielką tragedią osobistą - tak Cezary Pazura wspominał Annę Przybylską w TVP Info.

Cezary Pazura miał wielokrotnie okazję grania z Anną Przybylską. Pierwszy raz pracowali razem na planie filmu "Kariera Nikosia Dyzmy" w 2002 roku. 23-letnia wówczas aktorka wcieliła się wtedy w rolę Jadzi, żony ministra, którą Pazura, czyli filmowy Dyzma, odbija politykowi. Siedem lat później aktorzy spotkali się na planie komedii "Złoty środek", gdzie 16 lat starszy od Przybylskiej Pazura, zagrał jej ojca. Podkreśla, że uwielbiał pracować z aktorką - potrafiła sprawić, że nawet ciężki dzień w pracy był przyjemny, swoim wdziękiem i poczuciem humoru umilała czas całej ekipie.

Pracowałem z nią przy różnych filmach i w różnych okolicznościach, mieliśmy niekiedy ciężkie dni, ciężkie sceny. Ale ona miała w sobie coś z przewodnika grupy, coś charyzmatycznego, narzucała tempo. Miała talent - dar od Boga.

Mówił też, że nie dało jej się nie uwielbiać. Grała piękne, ciepłe i cudowne dziewczyny - takie, w których jak podkreśla aktor "każdy facet chciałby się zakochać". I taka była również w rzeczywistości - sympatyczna, życzliwa, pełna entuzjazmu i optymizmu.

Ten wizerunek - osoby obdarzonej niezwykłym wdziękiem, promieniującej ciepłem i życzliwością - wszyscy zapamiętamy. Miałem szczęście obserwować najpiękniejszy moment w jej życiu, kiedy zakochała się w przyszłym mężu, Jarku Bieniuku. Byłem świadkiem, jak ta miłość rozkwitała. Pamiętam, że myślałem wtedy: "jaki to musi być szczęśliwy facet, że ma taką cudowną dziewczyną". Trzymałem za nich kciuki, cieszyłem się patrząc na ich życie, miłość, trójkę dzieciaków.

Anna Przybylska zmarła 5 października po długiej walce z chorobą.

alex

Więcej o:
Komentarze (9)
Cezary Pazura wspomina Annę Przybylską: Obserwowałem, jak zakochała się w przyszłym mężu
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Piotr

    0

    Ja jakos ani nie przepadalem za jej osobą jako aktorki, ani za filmami, w ktorych grała. Dla mnie aktorką byla przecietną. Podobnie jak niezachwycalem sięnigdy jej urodą. Byla ładną, ale zupełnie przecietną kobietą.. Oczy, to fakt, duze i ladne i na pewno byla bardzo sympatyczną osobą, kochającą swojego partnera i dzieci. I to w niej pidobalo mi się najbardziej. Szkoda fylko tak mlodego życia i tego, ze nie udalo jej się doczekac czasu dorastania jej dzieci i zostania babcią. Ale co zrobic, czasem tak uklada się w zyciu..

  • tribar

    0

    To wspaniale, że ktoś przeżył życie tak, że wszyscy chcą się o nim mówić dobrze, a nie tylko, bo należy - jak nakazywałyby kanony. Oby to było pocieszeniem dla najbliższych.

  • gizmo3

    Oceniono 1 raz -1

    ravenos
    Kiedy się poznawali to może był "przyszły mąż" ale po tylu latach to już raczej partner/konkubent bo gdyby miał być ślub to na pewno byłby wcześniej - przed chorobą. Poza tym wiele źródeł podaje "mąż" a nie "przyszły mąż" a to już jest nieprawdą.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX