Ojciec powtarzał: Nie licz tylko na faceta. A matka: Zdarzają się nieszczęścia. Przybylska o domu rodzinnym

Jak aktorka wspominała swoich rodziców.

Dzięki matce została aktorką, dzięki ojcu stała się niezależną silną kobietą. Anna Przybylska o swoich rodzicach zawsze wyrażała się ciepło, choć nie "cukierkowo".

Z rodzicami żyła na przyjacielskiej i partnerskiej stopie. Mama opiekowała się domem, z kolei tata, który był oficerem marynarki wojennej, chodził na wywiadówki. Ich dom był bardzo ciepły. Zawsze ją wspierali, byli dla niej opoką. Stali za nią murem kiedy stawiała swoje pierwsze kroki w show-biznesie jako modelka. Mimo że zawsze marzyła o aktorstwie.

W drugiej klasie liceum zgłosiłam się do agencji modelek. Bywałam hostessą, chodziłam też na pokazach Wiganny Papiny i Michała Starosta. Fotomodelowałam w różnych gazetkach modowych, na przykład prezentowałam zimowe ciuchy w środku lata. Grałam też w teledysku w reżyserii Lecha Nowickiego. Obawiam się, że to było disco-polo (śmiech).

Choć show-biznes budzi lęk u wielu rodziców, matka Anny Przybylskiej wspierała ją w realizacji marzeń. To ona podpisała w imieniu niepełnoletniej córki umowę z producentami "Ciemnej strony Wenus", filmu w którym nie brakuje nagości.

Na modelkę jednak byłam za niska, mimo że do najniższych nie należę. Po niecałych dwóch latach w agencji zgłosiłam się na casting do "Ciemnej strony Wenus" i tak już zostało - powiedziała w "Playboyu". - (...) Nie czytała scenariusza. Nie chciała. Podpisała od razu. Wiedziała, że aktorstwo jest moim największym marzeniem od dziecka, i że jeśli mi nie pozwoli, zrobi mi największą krzywdę. Przecież ja spędzałam po kilka godzin dziennie w kiblu - "grając". Dziesięć lat gadałam do siebie.

Anna Przybylska kadr z filmuInstagram.com/aniablond

Instagram.com/aniablondInstagram.com/aniablond

Nie była łatwą w wychowaniu nastolatką. Buntowała się. Jak sama mówi, tamta buta została w niej do końca.

Jak się ma naście lat, człowiek jest taki głupi. (...) Tyle rzeczy mnie irytuje. Najchętniej tupnęłabym nogą i zatrzasnęła drzwi, ale dzisiaj już nie mogę tego zrobić, bo muszę być odpowiedzialna. I nie można sobie pozwolić na przepychanki z partnerem: "Ty idź", "Nie, to ty idź do niego". Nie odsuniemy od siebie obowiązku - czytamy słowa Przybylskiej w "Vivie!"

Aktorka im stawała się starsza, tym bardziej zbliżała się do matki.

Kiedy miałam 15 lat, nie rozumiałam relacji mojej mamy z moją babcią. Z wiekiem coraz bardziej się do siebie zbliżały. Kiedy mama mówiła o swojej "mamunia", irytowało mnie to. Czasami na mnie krzyknęła, czasami mną potrząsnęła, czasami rodzice się kłócili i ja to wszystko miałam im za złe. A teraz już wiem, że moja mama, mówiąc do swojej "mamuniu", spłaca dług, który u niej zaciągnęła. Bo jej matka ją cierpliwie wychowywała, tak jak ja teraz cierpliwie wychowuję moje dzieciaki - powiedziała w tym samym wywiadzie.

Matka Anny Przybylskiej, TeresaInstagram.com/aniablond

Instagram.com/aniablondInstagram.com/aniablond

Po latach doceniła wychowanie swojej matki. Tak opowiadała o swoim domu rodzinnym.

Miałam cudownego ojca. Był oficerem marynarki wojennej. Mama, z zawodu technik gastronomii, opiekowała się domem, mną i siostrą, ale to tata chodził na wywiadówki. Podzielili się rolami. Mama uczyła mnie wrażliwości. Powtarzała: "Ludzi nie wolno krytykować, zawsze trzeba być dobrym". Mówiła, że świat nie jest ani taki piękny, ani spokojny. Że zdarzają się nieszczęścia. Ma dar zaprzyjaźniania się, chciałaby każdego przytulić - mówiła w Kobieta.wp.pl.

Ojciec zaś nauczył jej tego, żeby polegała sama na sobie. Wychował ją na silną, niezależną kobietę, która sama potrafiła poradzić sobie ze wszystkim.

Racjonalne myślenie, systematyczność, ambicja. Tacie zależało, byśmy z siostrą miały twardy charakter. "Nie możesz liczyć tylko na faceta, bo nie wiadomo, co cię w życiu spotka" - tłumaczył. I to mu się udało. Jestem niezależna - powiedziała w Kobieta.wp.pl.

Anna PrzybylskaAnna Przybylska w dzieciństwie / Fot. Instagram.com/aniablond

Anna Przybylska z matkąAnna Przybylska z matką/Screen z Instagram.com/aniablond

Przybylska odziedziczyła charakter po swojej matce. Mówiła, że po latach zobaczyła podobieństwo między nimi.

Jestem, jak mama, otwarta. Kiedy ludzie zaczepiają mnie na ulicy, chętnie rozmawiam. Gaduła ze mnie. Czerpię z ludzi, obserwuję ich - mówiła w Kobieta.wp.pl.

Jednak przyzwyczajenia, jak sama przyznała, miała po ojcu.

Lubię wstać nawet o szóstej rano. Od dziecka tak miałam. Mój tato też tak rano wstawał. Zwykł budzić mnie pytaniem: "Kanapki? Herbata z mango?". I ja natychmiast otwierałam oczy - opowiadała w Kobieta.wp.pl.

Anna PrzybylskaAnna Przybylska w szkole podstawowej/ Fot. Instagram.com/aniablond

Anna PrzybylskaAnna Przybylska w dzieciństwie/ Fot. Instagram.com/aniablond

Po latach zrozumiała rady swojej babci.

Moja ukochana, nieżyjąca już babcia powiedziała kiedyś, że dopiero po trzydziestce wszystko staje się piękne. Miała rację. Życie zawodowe się rozwija, dzieci stają się osobowościami i coraz częściej pokazują charakterki - wspominała w Kobieta.wp.pl.

Z czułością mówiła również o swojej siostrze. Była jej wdzięczna za opiekę nad mamą.

Dziękuję Bogu, że mam siostrę. Kiedy umarł nasz tata, mama zgasła. Bardzo się bałam, że zachoruje na depresję, a ja już wtedy nie mieszkałam w domu. Na szczęście miała drugą córkę. A może i tak było, że moja siostra miała ją. Teraz mama pomaga nam wszystkim i jest bardzo aktywna. A od 10 lat ma cudownego partnera, którego dzieci ubóstwiają - mówiła w "VIVIE".

Choroba nowotworowa często występowała w rodzinie Przybylskiej.

Jestem obciążona genetycznie, zarówno ze strony ojca, jak i matki wszyscy umierali na nowotwór. Badam się również dlatego, bo jestem mamą trójki dzieci i chciałabym się ustrzec przed chorobą. Wiadomo, że schorzenia wcześniej wykryte można skutecznie wyleczyć, dzięki profilaktyce możemy skutecznie przedłużyć nasze życie - mówiła w 2012 roku dla Se.pl.

Anna Przybylska w dzieciństwieAnna Przybylska w dzieciństwie/ Fot. Screen z Instagram.com/aniablond

Anna Przybylska zmarła 5 października po długiej walce z chorobą.

karo

Więcej o:
Komentarze (8)
Ojciec powtarzał: Nie licz tylko na faceta. A matka: Zdarzają się nieszczęścia. Przybylska o domu rodzinnym
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: gosc

    0

    krótkie włosy ja uratowaly

  • Gość: gosc

    0

    miala dziewczyna duzo szczescia ons chciala cokolwiek ns modelke nie chcieli to dobrze ze akurat w tym czasie byl casting powinna flaszke kupic tej kobiecie bo tak nie wiem gdzie by pracowala moze w sklepie

  • Urszula Pluta

    Oceniono 13 razy 7

    Badała się z powodu obciążenia genetycznego. I tak to nic nie dało.........................:(

  • babsko

    Oceniono 12 razy 10

    Los dal Jej wszystko co najlepsze -cudowne dziecinstwo, urode, energie, talent ,spelnienie zawodowe, pieniadze , kochajacego meza, udane dzieci, tyle tylko ze w za malej walizce.Czy wartosc zycia naprawde opiera sie na jego dlugosci?
    Szkoda czlowieka, a jeszcze bardziej dzieci.

  • sylwiabt

    Oceniono 13 razy -11

    wielka strata... wielki ból... smutek i niedowierzanie.... ale błagam - czy to już nie nazbyt wiele tych wiadomości o pani Ani... :(

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX