Niesamowite

Chce zaprosić aktora na ślub brata. W Polsce!

31.07.2011 16:00
A A A Drukuj
Marian Dziędziel Kapif

Mówi się, że niesamowite historie dzieją się tylko w Ameryce. A my udowadniamy, że również w Polsce są zwariowani ludzie.

Pewien mieszkaniec Dolnego Śląska postanowił sprawić swojemu bratu (są bliźniakami) wielką niespodziankę z okazji jego ślubu. Chce na uroczystość zaprosić ich wspólnego idola - aktora Mariana Dziędziela. Gwiazdę kina możecie kojarzyć z takich filmów jak "Wesele". Sami rozumiecie.

Sprawa jest nie tyle zwariowana co trudna. Ciężko jest ściągnąć na wesele gościa, dla którego para młoda jest zupełnie obca. Do tego trzeba wziąć pod uwagę, że gość jest dość nietypowy - bo jest gwiazdą.

Czy bliźniakom uda się sprowadzić do Lublina na Dolnym Śląsku Mariana Dziędziela? Bardzo na to liczymy, dlatego spełniamy ich prośbę o nagłośnieniu sprawy i publikujemy news. Link do grupy wspierającej inicjatywę znajdziecie tutaj.

Mrock

Zobacz także:

Szał w Czechach: urodził się słoń!

Wbił mu się kij w szyję i przeżył!

Sutek wyrósł jej na stopie!

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 1
  • 1
  • 2
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (35)

  • ladyzgaga

    Oceniono 2 razy 2

    Na zimę za chleb zapłacicie 12 zł, bo nie będzie żniw przez ten deszcz, a wy piszecie jakieś bzdury o wąsatym dziadku, jak są sprawy poważniejsze.

  • tatakazika

    Oceniono 4 razy 2

    Witam serdecznie,

    To ja stoję za organizacją akcji i w tym miejscu chciałem napisać parę słów podziękowań i wyjaśnień. Przede wszystkim chciałbym podziękować wszystkim tym, którzy z entuzjazmem i wyrozumiałością podeszli do naszej inicjatywy. Wiemy, że udział w niej to kwestia kilku kliknięć i sekund, niemniej wiemy też, że nic z tego nie macie, a tak już jesteśmy skonstruowani, że niezbyt chętnie popieramy coś nie dostając niczego w zamian. Ponieważ już po publikacji tekstu na plotku docierają do mnie różne głosy, chciałbym wyjaśnić jedną rzecz - cała inicjatywa nie wzięła się po to, aby pisano o mnie, czy o moim bracie na plotku, pudelku, żeby nas zaprosili do 35 edycji tańca z gwiazdami. Nie chcemy też pójść na imprezę z madoxem i tak dalej. Nie zależy nam na taniej popularności. Zdawaliśmy sobie jednak sprawę, że jeżeli informacja o akcji nie przedostanie się do ogólnopolskich mediów, to inicjatywa z góry będzie skazana na niepowodzenie. Zdecydowanie bardziej ufamy przecież akcjom o zasięgu ogólnopolskim niż tym o zasięgu lokalnym. Decydując się na rozesłanie informacji o pomyśle do mediów liczyliśmy wyłącznie na to, że dzięki medialnej machinie o akcji zrobi się na tyle głośno, że dowie się o niej główny zainteresowany. I tyle. Nie znamy pana Mariana, nie wiemy jakie będzie jego nastawienie do naszego pomysłu, czy podejdzie do niego entuzjastycznie, czy wręcz przeciwnie. Jakakolwiek będzie jego decyzja - uszanujemy ją. Liczymy na to, że pan Marian podejdzie do tego z ciekawością, dystansem i wbrew temu, co mówią lub piszą ludzie sceptycznie nastawieni do akcji, określając ją nawet mianem żenady, to właśnie na przekór im powie : tak. A jeżeli nawet powie "nie", to i tak będzie nam bardzo miło, że usłyszy o akcji i dowie się, że w Lubinie na Dolnym Śląsku ma dwóch wiernych fanów, którzy 27.08, z nim przy stole czy bez niego, bez wątpienia walną po maluchu za jego zdrowie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX