"Kuchenne rewolucje": Gessler narzekała na "pretensjonalne" menu i wysokie ceny. A po rewolucjach? Sprawdziliśmy

BP
17.03.2016 22:59
Magda Gessler stwierdziła, że należy uprościć zbyt pretensjonalną kartę dań. Dlatego do menu wprowadziła kulebiak z łososiem czy zawijasy z polędwicy wołowej. Paradoks? Również mamy takie wrażenie.

W piątym odcinku nowego sezonu "Kuchennych rewolucji" Magda Gessler odwiedziła restaurację Kaskada smaku w Pruszczu Gdańskim. Restauratorka tradycyjnie zaczęła od skosztowania dań i, co ciekawe, narzekała na zbyt wyszukane, "skomplikowane" dania i dodatki, co wiązało się z wysokimi cenami potraw. W karcie znalazły się choćby pierogi z cielęciną, puree z batatów czy dania z truflami, a koszt jednego dania wynosił ok. 30 zł. Dziwiło to zażywszy na to, że restauracja mieściła się na małym osiedlu.

Na pewno mieszkańcy gustują w puree z batatów. Na pewno wszystko jest oryginalne - drwiła Magda Gessler sugerując, że prawdziwe trufle byłyby zbyt kosztowne.

Poza tym mamy wrażenie, że pierwsze w skrzypce w lokalu grała nie właścicielka, ale jej mąż. W kwestii ciętego języka mógłby konkurować z samą Gessler, a jego "soczyste" wypowiedzi niewątpliwie ubarwiały odcinek. Choćby ta o szefie kuchni, który - jego zdaniem - za bardzo chciał się przypodobać właścicielce.

Mam uczulenie na niego. Nie lubię, jak ktoś bez mydła w d*pę wchodzi - stwierdził.

Tradycyjnie już Gessler zrobiła test czystości w kuchni, który ta niestety oblała, a wtedy również tradycyjnie w ruch poszły brudne patelnie czy garnki. Brud w kuchni nie spodobał się też mężowi właścicielki. Wyraził swoją złość na pracowników takim oto bon motem:

Szlag mnie trafił, za co my płacimy. Na siano mnie walili - obruszył się.

Za namową Gessler restauracja zmieniła nazwę na Bistro Zawijane i - zgodnie z nazwą - jej specjalnością mają odtąd stać się wszelkie potrawy zawijane. Będzie można tu spróbować np. de volaille'a czy kulebiaka z łososiem. Właściciele kusili także przystawkami jak zawijane śledzie czy wędzony łosoś.

Metamorfozę przeżyły też wnętrza lokalu, a nowy wygląd spodobał się gościom na końcowej kolacji.

Wystrój ciepły domowy. Dziewczęco, moje klimaty - chwalili.

Przypomnijmy, że Gessler uznała, że karta dań do tej pory była zbyt pretensjonalna, więc postanowiła ją uprościć. I co? Sprawdziliśmy. Dziś w restauracji faktycznie można spróbować dań zaproponowanych przez Gessler, jednak ceny wcale tak bardzo nie różnią się od tych, które restauratorka zastała. Zawijany śledź po tatarsku to koszt 16 zł, a wędzony łosoś nadziewany szczypiorkowym twarożkiem to koszt 22 zł. Jeśli chodzi o dania główne, tak zachwalany przez Gessler kulebiak z ciasta drożdżowego faszerowany łososiem podany z bulionem kosztuje 32zł, de volaille smażony na maśle klarowanym w zestawie z tłuczonymi ziemniakami i marchewką z groszkiem kosztuje 24zł, a zawijasy z polędwicy wołowej faszerowane wędzonką i prawdziwkami z kaszą jęczmienną i buraczkami zasmażanymi to koszt 49zł. Najtańsze są pierogi z cielęciną i sosem z prawdziwków w śmietanie - kosztują 22 zł.

Na profilu na Facebooku bistro znalazły się nawet komentarze, że Gessler "nie miała się do czego przyczepić", dlatego "pojechała po bandzie".

Komentarze na Facebook.com/zawijanebistroFacebook.com/zawijanebistro

A Wy jak uważacie?

Jak Gesslerowie zawładnęli kulinarną wyobraźnią Polaków? Sprawdź w książce "Imperium od kuchni" >>

BP

Tagi:

Zobacz także
Komentarze (45)
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • avatar

    tommms

    Oceniono 6 razy 4

    Plotek ekspertką robi kobietę, która do restauracji bierze dzieci. Za każdym razem jak jestem w restauracji i obok jest rodzina z dzieckiem, to nie ma opcji, by to dziecko siedziało spokojnie. Zawsze jest darcie mordy, rzucanie jedzeniem, bo to dziecko przecież. Bachory w restauracjach zachowują się gorzej niż Gessler w rewolucjach.

  • avatar
  • avatar

    szcz9

    Oceniono 1 raz 1

    Menu może Gesslerowa czepiała się za bardzo, ale SYF W KUCHNI był w tej knajpie niemożebny i choćby z tego powodu "rewolucja" bardzo się przydała, bo posprzątali.

  • avatar

    Gość: qwerty

    Oceniono 3 razy 1

    no dobra, a tak na poważnie i na serio - ktoś w ogóle ogląda ten program?
    i z pytanie z innej beczki - jakim desperatem (żeby było "genderowo" - desperatką) trzeba być, żeby poprosić o cokolwiek to czupiradło "jadące" ciągle na "ulgixie", gdyż w przeciwnym razie ma wzdęcia, pierďyi inne dolegliwości "brzuchowe"?

  • avatar

    Gość: Karina

    0

    Stan higieny i przede wszystkim rąk szefa kuchni przekracza wszelkie granice.Takie rzeczy aż kolą w oczy jak się oglądało rewolucję.Nawet jeżeli Gessler to rekomenduje to nie ruszyłabym tam niczego z menu

  • avatar
  • avatar

    Gość: mrowka

    0

    gdyby bylo tak swietnie, jak autor/autorka napisala w swoim komentarzu na fb, to nie zglosiliby sie do tego programu. Chyba nie bylo tak rozowo, skoro zdecydowali sie na udzial w programie...

  • avatar

    Gość: Eurotram

    0

    Moja żona to całkiem często ogląda,ale ja Gessler organicznie wręcz nie znoszę. Scenariusz za każdym razem ten sam: potrawy "dla zasady" muszą być wg Gessler do d...,a potem niby super cudnie po rewolucjach... Nie podzielam tego zachwytu; rok temu była w Gdańsk w mojej ulubionej węgierskiej knajpce; to co zrobiła z menu sprawiło,że gdybym się na nią tam natknął,to osobiście bym ją stamtąd na kopach wyprowadził! Minął rok,sprawdzę czy knajpka wróciła do starego menu; jeśli wróciła,to i ja tam jak na skrzydłach wrócę,ale jeśli nie... to zachowam stare menu w życzliwej pamięci,a świetną obsługę w miłych wspomnieniach,bo kolejnej mojej wizyty tam nie będzie.

  • avatar

    Gość: jaca-placa

    0

    Pozdrawiam serdecznie tą czarną laseczkę, co przyszła jako gość z synkiem. Była w koszuli w kratkę i miała czarne oczy. Dziewczyno: jesteś cudna!!!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX