Klnie niczym Magda Gessler. Ale wcale nie dlatego może jej naprawdę zagrozić

Byliśmy na nagraniu pierwszego odcinka polskiego "Hell's Kitchen".

Czy ktoś może kląć niczym Magda Gessler, będąc przy tym wyrafinowanym mistrzem gotowania? Ten ktoś nazywa się Wojciech Modest Amaro i właśnie debiutuje jako prowadzący polskiej wersji "Hell's Kitchen". Dzisiaj w Polsacie pierwszy odcinek popularnego na całym świecie show. Warto oglądać?

Kiedy Polsat ogłosił, że w miejsce Mateusza Gesslera, który rezygnuje, szefem "Piekielnej kuchni" zostaje Wojciech Modest Amaro, byłam szczerze zawiedziona. Niemal wciąż anonimowy, nieco "wycofany" Amaro, zamiast przebojowego, skazanego na sukces posiadacza znanego nazwiska?! Co prawda Amaro bezsprzecznie zna się na gotowaniu (jego Atelier Amaro utrzymało gwiazdę Michelina drugi raz z rzędu), ale czy ma osobowość showmana? Czy to, że prowadzi najlepszą restaurację w Polsce i wyrobił się, będąc jurorem w polsatowskim „Top Chefie” wystarczy, by poradził sobie jako polski Gordon Ramsay? Śmiałam wątpić. I z tymi wątpliwościami poszłam na nagranie pierwszego odcinka programu.

Pierwsze zaskoczenie: scenografia programu. Widać rozmach i konsekwencję, no ale przecież „miejsce akcji” to nie wszystko. Wchodzimy. Kelnerzy tej eleganckiej restauracji profesjonalnie, a przy tym nienachalnie wskazują stoliki. Podają menu, osobiście ułożone przez Amaro. Gdybym nie wiedziała, że takie cuda można zjeść w jego Atelier, pomyślałabym, że nazbyt wymyślne, naciągane pod program. Ale on naprawdę przyrządza takie dzieła sztuki kulinarnej. Do wyboru są więc m.in. łosoś w wosku pszczelim, tatar z sarny, consommé z pomidorów, małże św. Jakuba z topinamburem, kaczka w miodzie wrzosowym, filet mignon z serem pleśniowym, a na deser: sernik dyniowy z pigwą i szarlotka rabarbarowa. Ślinka cieknie, prawda?

Co to jest? Nie jestem kur... ślepy, wiesz?! Ty to zrobiłeś? 168 lat pracujesz w kuchni i jeszcze nie umiesz wyfiletować ryby? Nie umiesz oskrobać? Wypad z tym! - wykrzyczy Amaro  do 60-letniego Grzegorza Kaźmierczaka i ciska w niego rybą.

Na sali konsternacja. Kelnerzy błyskawicznie podają gościom wodę, soki i wino. A Amaro, jakby nie zwracając na nich i na nas uwagi, ostentacyjnie wypluwa do kosza kawałek ryby, która miała być popisowym daniem 27-letniej Ewy Zakrzewskiej. Solidnie obrywa się też innej uczestniczce, Katarzynie Rajkiewicz.

Do kogo masz pretensje? Przestań kłapać tam z boku, że coś tam się stało. Wiesz co, mam dla ciebie najlepszą radę - wynocha do domu. Już! W tej chwili! - krzyczy Amaro.

Uczestniczka musi opuścić kuchnię. Jak się domyślacie, nie jest zachwycona, a ja nie mogę Wam zdradzić dalszego ciągu tego odcinka, bo stracilibyście sporo dobrej zabawy. Przyznam, że jestem pod wrażeniem Amaro, którego w „Top Chefie” zwyczajnie nie doceniłam. Kupuję jego przekleństwa, bo stoi za nimi 20 lat doświadczenia, jakie zdobywał u najlepszych szefów kuchni na świecie. Sposób, w jaki musztruje uczestników, nie pomiatając nimi przy tym, dowodzi, że pojął też, na czym polega robienie dobrego telewizyjnego show. Jest wymagający i ostry, nie będąc chamskim. A to sztuka. Na dodatek jest w tym strawny i autentyczny. A to wszystko sprawia, że - w przeciwieństwie do restauratorów, po których „jeździ” Magda Gessler - nie żal mi uczestników „Hell's Kitchen”. Właściwie to im zazdroszczę, że mogą uczyć się kulinarnych tajników od prawdziwego mistrza.

Wszystko, czego się nauczyłem, przekazuję ludziom, z którymi pracuję. Krótko i żołnierskich słowach - powiedział mi niedawno Amaro.

I to w „Piekielnej kuchni” widać. On szanuje każdego uczestnika, chce go czegoś nauczyć. Może w tym tkwi sekret Amaro, który klnąc nie jest chamski wobec ludzi? A za jego ciężką do przełknięcia reprymendą idą bezcenne wskazówki wybitnego szefa kuchni.

Angelika Swoboda

O programie

„Hell's Kitchen” to format telewizyjny, który świetnie się ogląda w 15 krajach na całym świecie. W Stanach właśnie zaczyna się 12 sezon show, a prowadzący go Gordon Ramsay, jest według Forbesa, najlepiej zarabiającym szefem kuchni na świecie (dorobił się 38 milionów dolarów). Do pierwszej polskiej edycji „Hell's Kitchen - Piekielna Kuchnia” zgłosili się zarówno profesjonaliści, jak i amatorzy. Każdy z nich wierzy, że to właśnie on wygra nagrodę główną - 100 tysięcy złotych oraz pracę u Wojciecha Modesta Amaro w Atelier Amaro. Wśród śmiałków, którzy postanowili stanąć twarzą w twarz z najsłynniejszym polskim kucharzem na świecie, są m.in. samotna matka, modelka XXL, fryzjer, narzeczeństwo, kura domowa i uczennica liceum. 14 uczestników podzielono na dwie drużyny - Czerwonych i Niebieskich. Już dziś o godz. 20 rozpoczną rywalizację. Tylko najbardziej wytrwali przejdą do kolejnego odcinka.

Więcej o:
Komentarze (22)
Klnie niczym Magda Gessler. Ale wcale nie dlatego może jej naprawdę zagrozić
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Koza Nostra

    Oceniono 39 razy 27

    Telewizja miała kiedyś zadanie, bawić, uczyć, pokazywać słowem ukulturalniać. Niezależnie jakiego formatu była to publicystyka. Teraz im prymitywniej, bardziej chamsko tym lepiej. Zastanawiające, że później ktoś się dziwi, że społeczeństwo jest coraz bardziej chamskie. Pani redaktor napisze kolejną wierszówkę na ten temat, w ogóle ignorując fakt, że trochę wcześniej zamiast zanegować niskich lotów format nie doceniła nie wyrazistego prowadzącego wcześniej.
    Kończąc można w sposób kulturalny zwrócić uwagę, a nawet pożegnać go z programu. Ależ nie będzie to spektakularne, a przy okazji cześć publiki nie zrozumie zawodowych zwrotów.

  • donald.szuja

    Oceniono 20 razy 12

    Ja też przeklinam niczym Salceson Gessler i nawet mojego postu nie chcą pokazać.

  • Arkadiusz Perzyna

    Oceniono 38 razy 6

    Do wszystkich potencjalnych malkontentów wyluzujcie i weście głęboki oddech, pamiętajcie nie musicie krytykować wszystkich i wszystkiego aby udowodnić sobie że jesteście ok. Nauczmy sięcieszyć sukcesami innych, a wtedy nasz prywatny sukces też nas odszuka.
    Pozdrawiam Arkadiusz P.

  • forfiter_jr

    Oceniono 8 razy 4

    Czy każda kuchta w tym kraju przewalająca schaboszczaka na patelni jest takim chamidłem? I po kie licho takiego prościucha dawać do telewizji? Dno.

  • Paweł Kowalczyk

    0

    Co to znaczy że "jego Atelier Amaro utrzymało gwiazdę Michelina drugi raz z rzędu"???????
    To ile lat ma tą gwiazdkę? Rozumiem że w pierwszym roku zdobył gwiazdkę. A teraz drugi raz z rzędu utrzymał.. czyli 3 lata???? coś się chyba wam pokręciło...
    a poza tym to bardzo wyraźnie widać że ten cały amaro zachowuje się nienaturalnie; jeśli przeklina to tak na siłę; a te gwiazdki miszelina to szwindel

  • googleme

    Oceniono 2 razy 0

    Trochę zrozumienia, telewizja telewizją, ale gdybym ja miała restaurację, na którą pracowałabym całe swoje życie i wpadłaby banda osób, które z gotowaniem i znajomością mojej kuchni nie mają nic wspólnego, to też nie szalałabym z radości. To co wychodzi z kuchni świadczy o całej restauracji, a na dobrą renomę pracuje się latami.

  • ben_oni

    Oceniono 34 razy -12

    prymitywny debil którym powinny się zająć: Państwowa Inspekcja Pracy, Sanepid (w tej jego kuchni NIKT nie nosi czepka na włosach), Sąd Pracy (mobbing, nękanie pracowników) i psychiatra (nie panuje nad nerwami). Jaka telewizja takie gwiazdy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX