"Bracia Figo Fagot to nie muzyka, to styl życia". Warszawiacy roznieśli Stodołę i przyznają: Tak, słuchamy disco-polo

Bracia Figo Fagot 21 i 22 lutego grali w warszawskiej Stodole. Byliśmy, widzieliśmy i oceniliśmy.

Urodziłam się w Warszawie. Nie słucham disco-polo. Jednak równoznaczne z wpisaniem w rubryce "obywatelstwo" słowa "polskie" jest fakt, że obok "Roty" czy "Pierwszej Brygady" znam też takie nasze narodowe pieśni jak "Szalona" czy "Majteczki w kropeczki". Nigdy jednak nie byłam na koncercie jakiegokolwiek zespołu, który gra disco-polo. Aż do 21 lutego, kiedy wybrałam się na Braci Figo Fagot do warszawskiej Stodoły.

Stołeczna Stodoła jest sceną, na którą wstęp mają tylko zespoły o odpowiedniej renomie. Dla początkującego artysty występ tam już stanowi wyróżnienie. A gdy bilety na koncert sprzedadzą się na pniu, to jest spełnienie marzeń. Taki scenariusz życie napisało grupie Bracia Figot Fagot w zeszłym roku. W tym roku powiodło im się jeszcze lepiej. Ze względu na wielkie zainteresowanie, rządzili w Stodole aż przez dwa wieczory z rzędu, co też, jak na warunki akurat tego miejsca, nie zdarza się zbyt często. A tutaj proszę, ludzie walą tak na zespół disco-polowy. Serio? O co chodzi?

Nim Bracia Figo Fagot stali się Braćmi Figo Fagot, imali się różnych zajęć. Od budowlanki po sprzedaż drzewek ogrodowych, po prawdzie to chyba było niewiele profesji, których nie spróbowali. Była też muzyka. Obaj grali w zespołach, jednak było to cięższe brzmienie: rock, punkrock czy heavy metal.  W 2010 roku zaangażowali się w produkcję serialu komediowego pt. "Kaliber 200 volt" emitowanego na kanale Rebel:tv od 2011 roku. Stałym elementem każdego odcinka były miniteledyski utrzymane w stylistyce disco-polo. Krótkie piosenki szybko zdobyły tak wielką sympatię, że,, pod naciskiem fanów, Bartosz Walaszek i Piotr Połać powołali do życia Braci Figo Fagot. Rytmiczna, skoczna muzyka disco-polo oraz dosadne teksty zanurzone w klimacie pastiszu podbiły serca tysięcy ludzi. Przeróżnych ludzi, czego przykładem jest koncert w Stodole.

Figo Fagot mat. organizatora

Idąc do Stodoły, zastanawiałam się, kogo tam spotkam. Z jakich ludzi składa się ta ogromna rzesza fanów (według Facebooka to ponad 104 tysiące osób, dla porównania Edytę Górniak "lubi" 95 tys.). Przyjrzałam się długiej kolejce czekającej przed wejściem. 80-90% to mężczyźni. Kobiety przemykają się gdzieś ukradkiem, unikają kontaktu z operatorem. Za to wśród panów radosne poruszenie. Jestem pewna, że mniej byli podekscytowani przed pierwszą randką. Koncert był męskim świętem, wyczekiwanym i celebrowanym z ogromnym pietyzmem.

Ja byłam w tym czasie w pracy - relacjonuje moja znajoma, której partner  i jego koledzy także wybrali się na BFF. - Spotkali się u nas w mieszkaniu w 6-7 osób. Wszyscy pracują w poważnych firmach, na co dzień chodzą pod krawatem. Gdy w sobotę wróciłam do domu, to testosteron skraplał się ze ścian. W kuchni pudełka po pizzy, pozostawiane butelki po piwach i rumie. Obok opróżnionej paczki po chipsach karteczka: "Wrócę późno, nie czekaj".

Tak, takich wprawionych wesołych grup, które nadawałyby się na bohaterów piosenki Figo Fagotów było sporo. Szli tam z mocnym postanowieniem: najlepsza noc lutego, najgrubsza impreza, skaczemy pod sceną, a gardła zedrzemy od "Boże, Boże, Bożenko". Na co dzień nie słuchają disco-polo. BFF to dla nich świetna parodia, a może pretekst, aby pobawić się tak, jak to lubi każdy Polak, ale wstydzi się przyznać. Płaszczyk pastiszu to doskonałe alibi.

Jednak były też spokojniejsze grupki, mniej liczne. Dla nich disco-polo jako gatunek nie jest obciachem. Śmiało przyznawali to w rozmowach ze mną.

Słucham od czasu do czasu disco-polo. Teraz, także dzięki Braciom Figo Fagot, może się ono odrodzić i robi to. Widać, że ta muzyka wraca także do większych miast - powiedział mi jeden z fanów.

Byłam w szoku. Nie dlatego, że w Warszawie spotykam osobę, która, nie wstydząc się, mówi "tak, słucham disco-polo", lecz dlatego, że pod jednym dachem, pod jedną sceną były osoby, które uważały, że zespół kpi z tego typu muzyki, jak i te, które wręcz widzą w Walaszku i Połaciu szansę dla tego gatunku.

Na kilka minut przed koncertem w sali nie można było upchnąć szpilki. Widziałam jak operator staje się coraz bardziej nerwowy. Sympatia dosłownie eksplodowała z każdego, a ponieważ w większości byli już oni "lekko rozmiękczeni", coraz trudniej było uchronić kamerę w trakcie przyjacielskich gestów, których raz na jakiś czas padaliśmy ofiarą. Przez chwilę mieliśmy duszę na ramieniu: a co jeśli logo Gazeta.tv na mikrofonie przypomni jakiemuś agresywnemu fanowi zajście z dziennikarzem "Wyborczej"? (Zobacz: Pobito dziennikarza "Gazety Wyborczej" na koncercie Figo Fagot! Ochroniarz: Wyp***!). Zespół miał potem sporo problemów, a przecież wielbiciele bywają pamiętliwi, kto wie, jak zareagują? Szybko przekonaliśmy się, że ludzie, których spotkaliśmy nie mają za wiele wspólnego z agresją czy uprzedzeniami. Jeśli coś nam groziło, to tylko zbyt mocne uściski, którymi z niewiadomych nam przyczyn, co chwila ktoś chciał nas obdarzać.

Koncert Braci Figo Fagot w warszawskiej Stodole, luty 2014 Screen z Plotek.tv

Na szczęście padły pierwsze tony i wszyscy, jak zahipnotyzowani, napierali na barierki pod sceną. A na niej dwóch zwyczajnych facetów. Zwyczajne podkoszulki i dżinsy, żadnych świecących kostiumów w stylu Dody. Jednak porwali tłum, a tłum porywał ich. Rzadko na koncertach można zaobserwować tak ogromną wymianę pozytywnej energii.

Patrzyłam z lekkim niedowierzaniem. Jestem przekonana, że większość z tych facetów, którzy szaleli w ekstatycznym tańcu pod sceną, nie chodzi nawet na dyskoteki, a na weselach bawią się niechętnie.

16.05.2013 Czestochowa , Juwenalia , Koncert Zespolu Bracia Figo Fagot , Plac Politechniki Czestochowskiej . Fot. Piotr Ziental / Agencja Gazeta  SLOWA KLUCZOWE: juwenalia bracia figo fagot Fot. Sebastian Adamus / Agencja Gazeta

Nie wiem, czy ktoś ze Stowarzyszenia Romów w Polsce, które złożyło w maju 2013 roku w poznańskiej prokuraturze zawiadomienie, jakoby zespół miał nawoływać do nienawiści na tle różnic narodowościowych, był na jakimkolwiek koncercie Braci, czy tylko słyszał wyrwane z kontekstu cytaty z "Bożenki". Ja w Stodole widziałam cały wachlarz emocji, ale wszystkie były skrajnie pozytywne. Choć może, jak na mój gust, nieco zbyt intensywne. Nienawiść? Nie na tym koncercie.

Zuzanna Iwińska

Więcej o:
Komentarze (15)
"Bracia Figo Fagot to nie muzyka, to styl życia". Warszawiacy roznieśli Stodołę i przyznają: Tak, słuchamy disco-polo
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • mozela

    Oceniono 212 razy 40

    Korposzczury i nuworysze z drugiego pokolenia w butach czuja sie przy tej muzyce swojsko, jak w remizie w ojcowej wsi, to i nic dziwnego, ze sie przy tym czyms dobrze bawia. Wspomnienia.

  • goove

    Oceniono 40 razy 34

    "Pot śmierdzi spod pach, na sali syf aż strach. Tak bawią się ludzie o złotych zębach."

    Tak było, jest i będzie.

  • kingsizemax

    Oceniono 52 razy 26

    Jeżeli takie gó... jak "Majteczki w kropeczki " i "Szalona " to nasze pieśni narodowe ..... Ja pier ....Czas umierać ,ale dno !

  • amgc63

    Oceniono 24 razy 20

    to jest disco na bogatości .:)

  • Piotr Kisielewski

    Oceniono 27 razy 15

    W Poznaniu na koncercie w Eskulapie 40-50% to były kobiety w sensie świnie

  • giggs88

    Oceniono 25 razy 9

    Jednak wolę zostać przy King Crimson i Sonic Youth, Bracia Figo-Fagot to dla mnie zbyt ambitny zespół, bym mógł pojąć ich sztukę.

  • kropeklo

    Oceniono 11 razy -5

    Gusta polskich elit- pasuja do reszty ukladanki: kompleksow, cwaniactwa, bizantyjskiego uwielbienia dla blyskotek. Nie zebym promowal snobizm- chociaz z dwojga zlego chyba jednak lepiej chodzic do opery i nic nie rozumiec niz plasac przy disco z pola...Przynajmniej jakies priorytety, kanony i hierarchie zostaja zachowane.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX